Przeglądasz archiwum 2015.
Wyświetlam 1 - 10 z 31 notek

„I dusza moja stała się jesienią…”

  • Napisane 22 grudnia 2015 o 18:41

Kolejny raz. Znowu. A każdy wcześniejszy miał być ostatnim. Sama nie wiem po co mi to. Dobrze wiem, tak boleśnie wiem, że nie przyniesie to nic dobrego. Skończy się źle. Łzami. Skończyć się musi, bo przecież trwać nie może. A ja głupia sobie powtarzam, jeszcze chwilę, jeszcze nie teraz i dalej bezmyślnie wkraczam na cienki lód. Jakbym była widzem, który stoi z boku i obstawia kiedy ten cienki lód pęknie z trzaskiem. Pochłaniając mnie całą, wciągając na dno. I nawet ta świadomość nie jest w stanie mnie zatrzymać. Mam talent do komplikowania sobie  życia, do tworzenia swoich własnych, małych katastrof.…

„I don’t deserve you, why can’t you see…”

  • Napisane 12 grudnia 2015 o 19:53

Dlaczego ja tak nie potrafię żyć mądrze, jak inni. Dlaczego nie potrafię być przykładną, spokojną żoną. Normalną, dążącą do stabilizacji, kochającą ten nudny spokój i bezpieczny port, w którym zawsze odnajdę ukojenie po ciężkim dniu. Dlaczego nie dany mi spokój i mądrość mijających lat. Dlaczego w moich żyłach burzy się wciąż gorąca krew. Dlaczego mnie wciąż coś pędzi, gna, dlaczego ja tak nie potrafię żyć spokojnie? Mam w sobie jakiś niepokój. Mnie cały czas kusi wzburzony ocean. Tak jakby zło upodobało sobie właśnie mnie. A ja nie potrafię się oprzeć… Mieszka we mnie demon. Uśpiony przez lata, zbudzony nie dawno,…

„Mój rozsądek kończy się wraz z twoim dotykiem”.

  • Napisane 5 grudnia 2015 o 21:54

Co jakiś czas, zadaję sobie pytanie, co ja w Tobie widzę? Dlaczego dla Ciebie zboczyłam z drogi, którą szłam? I do dziś odpowiedzieć na to pytanie nie potrafię. Nie jesteś żadnym adonisem. Ciężko mi Ciebie uznać za przystojnego mężczyznę. Nie jesteś też lepszy w łóżku od mężczyzny, z którym żyję. Nie wiem co takiego masz w sobie. Co mnie przyciągnęło i w dalszym ciągu przyciąga. Może to spojrzenie pełne pożądania? To, jak dotykasz mnie swoim błękitnym spojrzeniem? Nie musisz używać żadnych słów bym wiedziała jak bardzo mnie w danej chwili pragniesz. Może tak bardzo mi to schlebia, że nie mogę…

„Here they come, here come the tears…”

  • Napisane 3 grudnia 2015 o 19:22

Samotny, jesienny wieczór z kieliszkiem wina i własnymi myślami. Kiedy spotkaliśmy się 10 lat temu, w listopadowy, ponury dzień, poraziłeś mnie totalnie. Oczarowałeś sobą, przyprawiłeś o dreszcze, sprawiłeś, że przestali dla mnie istnieć inni mężczyźni. Liczyłeś się tylko Ty. Mówią, że tak właśnie działa miłość. Podobno miłość powinna porażać, wypierać poprzednie miłości i sprawiać, że inni mężczyźni przestają istnieć. I tak rzeczywiście było, przez kilka ładnych lat. Wystarczało mi to, dawało poczucie spełnienia i dopełnienia. Było wszystkim o czym marzyłam. Budowaliśmy sobie swój wspólny, prywatny mały raj. W łóżku płonął ogień, leciały iskry między nami, napędzała nas dzikość i namiętność.…

„Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli…”

  • Napisane 1 grudnia 2015 o 19:13

Nazwałeś siebie moim przyjacielem. Mówiłeś, że mogę na Ciebie liczyć, że Tobie mogę ufać. Podkreślałeś wagę naszej przyjaźni, cieszyłeś się, że przetrwała lata i zapomniała o tym co było przykrego między nami. Ale czy aby na pewno jesteś moim przyjacielem? Więc gdzie jesteś teraz? Czemu milczysz? Dlaczego kiedy siedzę sama, nie mam się do kogo odezwać? Czy to aby na pewno przyjaźń, jesteś pewny, drogi przyjacielu? Mówiłeś o przyjaźni, ale tak naprawdę chciałeś zostać kochankiem. Nie wiesz, że przyjaciel z bonusem oznacza to samo, co kochanek? To tylko mniej grzeszna nazwa, przyjemniejsza dla ucha, łagodniejsza. Znaczy jednak to samo, mój…

„Myślisz sobie: Nigdy. Myślisz: Nie ja. Lecz jesteśmy zdolni do tego, czego się najmniej spodziewamy…”

  • Napisane 30 listopada 2015 o 18:46

Pozornie niczego mi nie brakuje. Pozornie jestem szczęśliwą kobietą, mającą poukładane życie, stabilne, bezpieczne. Mam wszystko, co do szczęścia jest potrzebne. I mimo to, czasem myślę o Tobie. Czekam aż się odezwiesz, napiszesz. Czekam, chociaż wiem, że to głupie, irracjonalne, nierozsądne i absurdalne. A przede wszystkim złe. Czekam na tą krótką chwilę, na te parę słów od Ciebie. Są chwile, kiedy brakuje mi twojego dotyku, gdy moja aksamitna skóra domaga się twoich dłoni. Są chwile, kiedy chciała bym ponownie poczuć twój zapach, móc się nim zachłysnąć. Są chwile, kiedy chciała bym usłyszeć brzmienie twojego głosu. Zobaczyć uśmiech rozpromieniający twoją twarz.…

„kiedy marzę zaplątany w jesień, kiedy serce mnie dławi pod gardłem…”

  • Napisane 27 listopada 2015 o 19:51

Wciąż szukam własnej życiowej drogi. Bo to wciąż jeszcze nie to miejsce, nie ten czas. Czas ucieka, nieubłaganie, gna do przodu jak szalony, a ja mam wrażenie, że wciąż stoję w tym samym miejscu. Nie tutaj siebie widzę. Trzeba iść dalej, o kilka dużych kroków. A droga kręta, mgłą zasnuta, bez drogowskazów. I kroczyć mi przychodzi na oślep, bez pewności, że droga jest właściwą ścieżką. Znalazłam swoje miejsce na ziemi. Mam swój mały, prywatny raj na ziemi. Prawie wszystko już tutaj jest. Jeszcze tylko kilka drobiazgów. Kilka drobnych szczegółów, które dopełnią całości. Tylko ta trawa za płotem, tak kusząco zielona.…

„Jestem wiatr szeleszczący w liściach,  jestem liść zagubiony w wichurze.”

  • Napisane 26 listopada 2015 o 19:17

Nie potrafię żyć mądrze. Nie potrafię żyć spokojnie. Mam we krwi jakiś wieczny niepokój. Jakieś chęci, potrzeby, pragnienia, dziwne myśli – wszystko w nadmiarze. Czasem sama siebie zadziwiam. Robię rzeczy, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała. Łamię swoje zasady, naginam je, przekraczam granice, z pełną świadomością, na przekór, wbrew rozsądkowi i wszelkiej logice. Tak jakbym uwielbiała żyć na opak. Jestem mistrzynią w komplikowaniu sobie życia. To już niemal jedna z moich pasji. Tak jakbym chciała sprawdzić czy istnieją jakieś nieprzekraczalne granice. Wiedząc jednocześnie, że te nieprzekraczalne nie istnieją same z siebie, bo takowymi czyni je człowiek. A przynajmniej powinien.…

„Ja, cóż – włóczęga, niespokojny duch, ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko…”

  • Napisane 24 listopada 2015 o 22:18

Lubię te nasze grzeszne rozmowy. Te zabawy słowne, pełne podtekstów i pragnień. Nasze wspólne fantazje. I potrzebuję tej świadomości, że wciąż, niezmiennie od dłuższego czasu mnie pożądasz. Nawet jeżeli szansa na zaspokojenie jest niewielka, wystarczy mi sama świadomość, że nic się nie zmieniło w tej kwestii. Wiem, że to złe. Wiem, że nie powinnam. Powinnam w końcu odwrócić się, zatrzymać, opamiętać się. Wiem o tym, a mimo to jak durne ciele idę przed siebie, wprost w objęcia ognia, by w nim spłonąć. Nie bez strachu, brnę w to dalej, powoli, rozglądam się ostrożnie, ale przecież podświadomie wiem, że to nie…

„Nie przywykłem do normalności. Za to przywykłem do katastrof.”

  • Napisane 22 listopada 2015 o 13:02

Bo ze mnie jest typ depresyjny. Ja katastrofę mam we krwi. I nawet jak się śmieję, to gdzieś w środku, głęboko siedzi niepokój i melancholia. Bo nie potrafię być niepoprawną optymistką. Optymizm wiąże się z akceptacją, a ja zawsze miałam naturę buntowniczki. Bo ja w jednej chwili się śmieję, a  w drugiej mam smutek w oczach. Bo moje życie składa się z przeżywania. I cała utkana jestem z emocji. Nie rzadko sprzecznych. Bywam wzburzonym oceanem, rzadko spokojnym jeziorem. Mnie ciągle gdzieś gna. Wiem, że nie łatwo się ze mną żyje. Wiem, że ciężko dotrzymać mi kroku. Wiem, że kiedyś zmęczony…